Szczecińskie wietrzenie klasyków i Trójmiasto, klasycznie.




Po kilku godzinach pieprzenia się z drutami podsufitka wisi.
Foto przedstawia stan roboczy:)
Pozostało jeszcze raz zalać woskiem rynienki pod dachem, bo druty chcąc nie chcąc troche porysowaly od wewnątrz blache, założyć gumke na rant, kupić jakiś uszczelniacz do uszczelek :))) i można wkładać szyby.
Z nowym tygodniem przyjdzie sprzęt do malowania. Także znów coś się ruszy;)





szpachlowanie deski juz dobiega konca.
wywiercic otwory na znaczek i mozna podkladowac.
pingwiny tez niedlugo beda gotowe do podkladu.
boczki wyzywicowane.
szyby boczne sie robia.
segery i kalamitki zakupione.
tak samo przewody miedziane i jakies duperele.
poza tym simson pospawany, ogarniety w miare i mozna cisnac na przeglad.
Koro obok Dostojnego ( burgera ) stoi pod domem.
inna pogoda i od razu czlowiekowi chcesie cos robic. dodatkowym motorkiem jest Artioch, bo fajnie jest do kogos morde otworzyc.
jutro jebanie sie z drzwiami. masakra ;/
Brakowalo mi pieprzonej nakretki.
Lewy, drobny gwint.
W zadnym sklepie, na zadnej stronie nie moglem znalezc tego ustrojstwa.
Nagle w burdlu strychowym, poszukujac czegos zupelnie innego, znalazlem.
Drazki kompletne:)
Radosc :)
Trafila sie szyba.
Kolejna co prawda, nowa i klejona, ale tym razem z paskiem.
Zielonym ;)
Ciekawe czy bedzie cacy :)
Swoja droga, fajnie by wygladaly inne uszczelki :)
kiedyś robiłem masę zdjęć.
wszystkiego co przeszło mi przez ręce bądź to co lekko sięi zmieniło.
teraz zdjęć już niemal nie robię.
źle robię.
tyle się zmienia, a ją żadnej dokumentacji.
duroplasty wymalowane antyosmozową farbą. capiło niemiłosiernie.
boczki dostały żywice z jednej strony.
deska wyszpachlowana i przygotowana do podkładu.
tylną klapa jakaś za mała jest :)
stelaże i tlumiki zawiezione do piasku i malowania.
ocynk z łodzi przyszedł.
element zamka sfrezowany :)
podsufitka uszyta.
także coś się dzieje.
dziś przyszła paczuszka :)
taki to o zestawik ;)
trochę jeszcze brakuje, ale zawsze coś :)
- 4 z 6 duro przygotowane do antyosmozowej operacji :)
- klamoty do ocynku zawiezione
- skora kremowa jest
- przewody do aku sie robia
- wiertarka katowa zalatwiona
- pozadek w warsztacie zrobiony, chyba ze tata go juz rozdupil
- skaj na dach zamowikna
- koncowka przewodu zarobiona
trzeba cisnac dalej, a w czwartek na zlot hop hop :)
wczoran troche ogarnelismy warsztat.
ogolnie inicjatywa wyszla od Artioszki co bardzo mile bylo.
warsztat ogarniety w polowie. tata musi teraz swoje rzeczy uporzadkowac.
miejsca zrobilo sie sporo. mozna chodzic bez stresu, ze cos sie zjebie na cos.
czysto jest. przejzyscie. prawie jak kiedys, jak warsztat tetnil zyciem do poznych godzin nocnych.
widac po ojcu, ze ma ogromny sentyment do tego miejsca.
rzemieslnik... mistrz w swoim fachu...
smentysentymenty.
z dobrych wiadomosci.
jest skora kremowa. jaram sie.
jest czerwona, ale niestety o metr, moze dwa za malo wiec trzeba czerwona krowe zakupic.
Buzia dzis zawita machnac koncowke do przewodu hamulcowego, ogarniemy kable plus minus, wstep do zapraweczek.
chujowo bardzo, ze trzeba silnik wyciagnac by wywiercic kilka otworow.
no nic.
jest dobrze :)
fajnie by bylo gdyby warsztat ozyl.